Siedze wlasnie na kamieniach, ktore wydawaly mi sie kiedys tak…duze. Teraz siegaja mi ledwie do kolan.Tuz obok przemyka jaszczurka, ktorej kiedys nie pozwolil bym spokojnie przejsc w okolo mnie. W ciagu tych ostatnich 3 lat doroslem. Bardzo. Czasem zastanawiam sie czy nie za bardzo. Czy gdzies tam nie zatracilem swojego inner child, ktore pomimo tego ze sie ciagle we mnie odzywa, nie jest juz tak wazna i wielka czescia mojego zycia. Pamietam, jak bedac malym, chcialem dorosnac. Teraz bedac po czesci doroslym, chce wrocic do okresu mojego dziecinstwa.

10 min pozniej: ale zwiewalem. Tak sie konczy chodzenie po polu w sezonie na kleszcze. Jeden jak mi wbiegal na noge to lekko mnie przestraszyl. Powrot do domu i wielki przeglad w poszukiwaniu tych malych pasozytow.